sobota, 28 marca 2015

►2◄

 
"Nieważne jak byłoby źle, nieważne jak bardzo popękane byłoby moje serce. Wiem, że są takie osoby, dzięki którym na moim czarnym niebie znów wyjdzie słońce, a na mojej twarzy zamieszka uśmiech."
Moim zdaniem internetowe znajomości są łatwiejsze od tych "normalnych".
Zaraz ktoś zapyta dlaczego, a ja nawet nie będę musiała długo myśleć nad odpowiedzią. Jeśli kogoś nie znamy łatwiej jest się nam zwierzyć bez poczucia wstydu czy nie musimy się bać, że to zniszczy nam w jakiś sposób opinię. Ale z drugiej strony, proszę Was, ile można siedzieć przy komputerze/telefonie? Rozumiem, że o takie znajomości trzeba szczególnie dbać, bo nie widzicie się na co dzień, ale nie można znowu całkowicie zatopić się w ten wirtualny świat. Sama ponad dwa lata temu poznałam na jakimś blogu pewną dziewczynę. Pisałyśmy bardzo często i w końcu się zaprzyjaźniłyśmy. Mówiłam jej o wszystkim, ufałam bezgranicznie, mimo, że nigdy się z nią nie widziałam.
No ale wreszcie po dwóch latach się spotkałyśmy. Od rana do wczesnego popołudnia chodziłyśmy po mieście gadając i robiąc zdjęcia. Mimo, że dzieli nas godzina drogi, to nie ma warunków by spotykać się często. Cieszyłyśmy się każdą chwilą, bo nie wiadomo było kiedy znowu się spotkamy.`
Niestety w internecie trzeba bardzo uważać na nowo poznane osoby. Nie wszyscy są tymi, za kogo się podają. Dosyć przykre, że dzisiejsi ludzie (niektórzy oczywiście, nie wrzucam wszystkich do jednego worka) są tak zakłamani i sprawia im to jeszcze radość.
Są różne sposoby, by sprawdzić czy na przykład zdjęcie jest prawdziwe. Niektóre osoby biorą różne zdjęcia modelek/modeli z internetu, zakładają fałszywe konta i wio, zróbmy z ludzi kretynów, niech nam zaufają, a my to wykorzystamy.
Pod żadnym pozorem nie powinno się podawać nikomu haseł, ale to chyba jest dosyć oczywistą sprawą.
A miłość przez internet? Jak dla mnie to jeden, wielki shit. Nie można się według mnie zakochać w kimś, kogo się nigdy nie widziało. Poza tym, jeśli jest się w związku to powinno się spotykać, przecież ekranu komputera nie przytulisz czy nie pocałujesz. No chyba, że są tacy ludzie, nie wnikam w ich dziwne fetysze.:D
A Wy, macie jakichś internetowych znajomych? W jakich okolicznościach się poznaliście? :)

niedziela, 22 marca 2015

►1◄


"Co za ponury absurd, żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem."
Jestem w trzeciej gimnazjum. Przede mną egzaminy i wybór szkoły. Wiele osób wymaga ode mnie, żebym powiedziała co chce robić w przyszłości. Skoro nie wiem co będzie jutro, to tym bardziej nie wiem co będzie za pięć czy sześć lat.
Niektórzy boją się przyszłości, bo boją się zmian. Po części należę do tych ludzi. Boję się tego przed czym postawi mnie los, z jakimi trudnościami będę musiała sobie radzić i jak sobie poradzę z wejściem w dorosłość. Mam dopiero szesnaście lat i moje aktualne problemy to pikuś w porównaniu do tych, które prawdopodobnie będę mieć za parę lat.
Nasza przyszłość w dużej mierze zależy od tego, co teraz dzieje się w naszym życiu. Moim zdaniem trzeba postawić sobie pewne cele, do których będziemy dążyć i ustalić priorytety. Trzeba się samodoskonalić, przede wszystkim. Skupić się na tym, byśmy byli szczęśliwi i wyszli na prostą. Dzięki temu kiedyś będzie nam łatwiej. Nie mówię już o nauce, bo wiadomo, że o szkołę też trzeba zadbać, żeby potem dostać się do wybranego liceum/technikum. No a przynajmniej w przypadku osób, które siedzą jeszcze w "gimbazie". Czasami się tylko zastanawiam czy wiedza szkolna jakoś nam się przyda w większym stopniu w dorosłym życiu.
Nie możemy pozwolić, żeby troski i problemy z przeszłości czy teraźniejszości, przeszkodziły nam być szczęśliwymi kiedyś. To co już było, powinno zostawić się daleko w tyle, żyć chwilą i nie martwić się o to co będzie kiedyś. Ale no cóż, to tylko słowa. 
A człowiek niestety nie zawsze tak potrafi.:)